Wolumin II - (P)oszukiwania

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez Ari » N, 1 maja 2011, 13:38

Lotar, Marcus

- Nie jestem paladynem - odpowiedział napastnik. - Jestem Męczennikiem. Przybyliśmy do miasta, by zniszczyć uwięzionego w lochach demona. Nie wpuścili nas do miasta, więc wzięliśmy je szturmem. Ty zaś... - unikał twego wzroku - zostałeś wybrany przez Aonira...
- Wybrany? - Zapytał Lotar. Na jego twarzy zagościło szczere zdziwienie - Przez Aonira? Co chcesz przez to powiedzieć?
- Aonir wysyła niektórych paladynów, zwanych patronami, do opieki nad innymi ludźmi. - Paladyn zerknął na Maeva, po chwili znów skierował wzrok na Lotara. - Tylko ludzie mogą mieć patrona, inne ścierwo na to nie zasługuje. W każdym razie, jeśli się zgodzisz, stanę się twoim opiekunem, towarzyszem, stróżem. Twoje rany będą przechodziły na mnie, ja będę mógł cię leczyć i kiedykolwiek o mnie pomyślisz... Będę przy Tobie.
Lotara stać było tylko na bezrozumne zamruganie oczami.
- Nie pytaj, jak to jest możliwe - ciągnął opiekun - po prostu, dzięki mocy jedynego prawdziwego boga, Aonira, tak się dzieje. Wystarczy uwierzyć.
Lotar skrzyżował ręce.
- Nie mów tak o innych. Każda rasa zasługuje na szacunek. Prawie każda rasa - lekko się skrzywił na myśl o orkach i trollach. Jednak decyzję podjął od razu, bez zastanowienia - Jeśli taka twoja droga... to w końcu ją odnalazłeś. Jestem Lotar.
- Erich. - Patron wyciągnął rękę do swego podopiecznego, ten ją uścisnął. Po tej wymianie uprzejmości Marcus został obdarowany niszczącym spojrzeniem.
- Ty, jak rozumiem, służysz mu, istoto nocy?


Landaen, Thalon

- Niegdyś więziono tu runicznych przestępców. Kazano takiemu przywiązać swoją duszę do menhiru, a później, dopóki nie opuszczał więzienia, mógł tu robić co chciał. Dlatego łatwo będzie odnaleźć tu prymitywne kuźnie, prowizoryczne areny i inne miejsca zapewniające wojownikom uciechę. Jeśli komuś przyszło do głowy uciec z więzienia, straże oczekujący przy wejściu zabijały niesfornego runicznego, który odradzał się przy menhirze... proste i skuteczne rozwiązanie wymyślone przez Rohena kilkanaście lat temu. Co ciekawe, miejsce to jest bardzo wrażliwe na magię. Tylko kilka cel przystosowano do przetrzymywania magów.
Deris odwrócił się do was plecami, rozejrzał po korytarzach, z których przyszliście.
- Kojarzycie legendy lub opowieści o Bitwie O Kupców sprzed kilku lat? - Zapytał ni was, ni powietrza. Oparł się bokiem o ścianę. Znudzonym ruchem dobył flet i skrawkiem koszuli otarł go z niewidocznego kurzu. Nie patrzył na isntrument, spoglądał gdzieś daleko w przestrzeń, jaka czekała na zwiedzenie.
Zręczne palce obracały flet, powoli zbliżający się do ust.
Grunt to szczerość (wyrwane z kontekstu, ale co tam)...
Hju napisał(a):Ja tu modem nie jestem, Fen. Czasem tak bana strzele tylko...


"Przeze mnie droga w miasto utrapienia
Przeze mnie droga w wiekuiste męki
Przeze mnie droga w naród zatracenia (...)
Ty, który wchodzisz
Żegnaj się z nadzieją..."
Avatar użytkownika
Ari
Administrator
 
Posty: 1322
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: Z Brzuszka Mamusi
Pochwały: 4
Ostrzeżenia: 0/5
    Windows 7 Firefox

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez Landaen » N, 1 maja 2011, 15:10

To więzienie rzeczywiście było dziwne. Po co komuś loch, w którym strażników musiało być dwa, trzy razy więcej od więźniów? Tym bardziej, że jak mówił Deris, wykuwano tu broń. Kiepski pomysł, i to autorstwa samego Rohena.

-Kojarzycie legendy lub opowieści o Bitwie O Kupców sprzed kilku lat?-zapytał Deris. Coś mi tam świtało, w Szarogórzu istniała spora grupa ludzi zajmujących się wyłącznie zbieraniem informacji. Byli oni na tyle dobrze opłacani przez półświatek, że robili to dosyć skrzętnie. Mnie jednak nigdy nie interesowały zbytnio opowieści z Xu, może wyłączając te dotyczące Empyrii. Ciekawiło mnie tylko, dlaczego mój zleceniodawca pytał o tę bitwę. Czy jakoś wiązała się z tym miejscem? Może dotyczyła nas?

-Kiepsko-rzekłem, odpowiadając na pytanie Derisa. -A co? Są ważne? I skoro tak dobrze orientujesz się w historii tego miejsca, może powiesz nam, do czego służy to?

Po tych słowach wskazałem na miedziany pręt przylegający do menhiru. Chociaż odrobinę przekonał się do więzienia, coraz mniej ufał Derisowi. Człowiekowi, którego rodzice byli runicznymi przestępcami.
Aha, Land: zastosuj się do podpisu Aileen, bo mi Twoja KP wydaje się przygnębiająco szara.
Logicznie niedorzeczne szaleństwo!
Avatar użytkownika
Landaen
Łowca postów
 
Posty: 146
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:11
Pochwały: 1
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Falibor
    Windows 7 Firefox

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez MagnusArias » N, 1 maja 2011, 18:06

Coraz bardziej mi się tutaj nie podobało. Więzienie jakieś, dziwnie, gdzie z opowieści Derisa wynikało, że na jednego więźnia przypada kilkoro strażników. W powietrzu można było wyczuć jakąś aurę przeciwną jakiejkolwiek magii. I praktycznie niemożliwa była stąd ucieczka. Rohen miał głowę do takich rzeczy. Jakby chwilę, pomyślał, to można było uciec - wykuć sobie jakąś broń, zbroję i atakować strażników.Ale widocznie w tamtych czasach nie mieli takowych pomysłów.

Wciąż mnie zastanawia fakt, co Deris chce z nami zrobić? Zamknąć nas tutaj? I mamy spróbować stąd uciec? Przy odprawie mówił o uratowaniu bohaterów i jakimś skarbie, lecz jedynym skarbem jakim widzę, jest ten pręt oparty o menhir.
- Kojarzycie legendy lub opowieści o Bitwie O Kupców sprzed kilku lat? - zapytał Deris
Pogrzebałem trochę w swej pamięci, lecz prawie nic nie mogłem skojarzyć. Czasem mi coś zaświtało, ale okazało się, że to nie ta historia.
- Niezbyt, jakbyś opowiedział pewne szczegóły, to może bym sięgnął pamięcią
Ten pręt to chyba "broń" lub narzędzie z czasów, kiedy to więzienie było "czynne". Landaen wygląda na poddenerwowanego. Cóż, nie dziwię się jemu, też mam wielką ochotę już stąd wyjść. Na wszelki wypadek połączę się z menhirem, bo nie wiadomo, do Deris wymyślił.
Avatar użytkownika
MagnusArias
Tańczący z warnami
 
Posty: 411
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: ETM
Pochwały: 5
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Thalon Van Leyen
    Windows XP Chrome

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez Ari » N, 8 maja 2011, 10:45

Thalon, Landaen

Flet dotknął ust Derisa, ale nie wydał żadnego dźwięku - jego właściciel został zajęty innymi, mniej ważnymi sprawami, jak choćby odpowiedź na pytania towarzyszy.
- To pewnie broń zostawiona tu dawno temu przez jednego z więźniów... Takiego złomu znajdziemy tu na pęczki. Jeśli potrzebujecie, to weźcie, w innym wypadku zostawcie w spokoju.
Mówiąc, nadal wpatrywał się w odległy, niewidoczny kraniec korytarza. Dopiero, gdy jego słowa ucichły, raczył odwrócić się i spojrzeć na najemników.
W tym samym momencie Thalon zaczął łączyć swą duszę z menhirem. Runa zabłysła delikatną żółcią, podobnie jak menhir. Przez ten ułamek sekundy wszystko szło zgodnie z planem, to nie dlatego w mgnieniu oka Landaen i Deris wstrzymali oddech, a źrenice ich oczu rozszerzyły się.
Pręt oparty o menhir roziskrzył się setkami kolorów, wśród których dominowały żółć i błękity. Od strony miedzianego kostura rozeszły się miriady błyskawic, rozświetlające mroki korytarza i raniące praktycznie każdy kawałek ciała Thalona. Nim jego towarzysze zdążyli mrugnąć, Van Leyen leżał już na ziemi, poparzonych w conajmniej trzech czwartych części jego ciała. Nie były to groźne dla zdrowia czy życia poparzenia, ale bolały. Jak diabli. Jak setka małych diabełków kąsająca ręce, nogi, twarz, brzuch... Tak, to miejsce też.
Ale przynajmniej menhir zadziałał.
- O, cholera... - Deris błyskawicznym, pewnym ruchem dobył rogu i na nim zadął. Dźwięk zdawał się wstrząsnąć murami więzienia, jakby miał je zaraz skruszyć.
Oto śmierć nadchodziła we własnej postaci.
Landaen poczuł chłód, jakby ktoś nagle otworzył bardzo duże okno, a nad nimi nie znajdowała się pustynia pustynna, a lodowa. Pająki lodowatych dreszczy przebiegły po jego plecach.
A w tle, gdzieś od strony wejścia, zabrzmiały kroki podkutych butów.

Lotar, Marcus

- Mniejsza o to - Patron po paru sekundach ciszy machnął ręką, wypowiadając te słowa. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zagłuszył go dźwięk rogu. Bynajmniej rogu ogłaszającego zagrożenie dla miasta, jak to miało miejsce kilkanaście pacierzy temu.
Róg zabrzmiał z wnętrza więzienia.
- Ruszajmy, nim atak zostanie odparty i rzucą się na mnie... Aonir już wystarczająco długo wspomaga nas swymi wyznawcami, czas na nas.
I, nie czekając, ruszył w głąb więzienia. Wysoka postać niknęła powoli w czeluściach długiego, oświetlonego tylko pochodniami tunelu.
Grunt to szczerość (wyrwane z kontekstu, ale co tam)...
Hju napisał(a):Ja tu modem nie jestem, Fen. Czasem tak bana strzele tylko...


"Przeze mnie droga w miasto utrapienia
Przeze mnie droga w wiekuiste męki
Przeze mnie droga w naród zatracenia (...)
Ty, który wchodzisz
Żegnaj się z nadzieją..."
Avatar użytkownika
Ari
Administrator
 
Posty: 1322
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: Z Brzuszka Mamusi
Pochwały: 4
Ostrzeżenia: 0/5
    Windows 7 Firefox

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez Landaen » N, 8 maja 2011, 15:53

Deris odpowiedział na moje pytanie. Odpowiedział rzeczowo, zdawał się też mówić szczerze. Albo był głupi, albo udawał.
-Jasne-rzekłem. -Magiczna broń zostawiona przez jednego z więźniów. Czegoś takiego nie wykuwa się w prowizorycznych kuźniach i nie zostawia w takim miejscu bez wyraźnego celu. Nie wydaje mi się, byśmy znaleźli więcej takich narzędzi. Na pewno nie będę tego brał do ręki. Ani używał menhiru, dopóki pozostaje w kontakcie z tym prętem.
W międzyczasie Thalon zaczął łączyć duszę z menhirem. Po kilku sekundach runął na ziemię, porażony błyskawicami bijącymi z miedzianego pręta.
Obróciłem się w kierunku Derisa. W dłoni dzierżyłem już nóż do rzucania. Tego było już za dużo, moja nieufność w stosunku do przewodnika osiągnęła punkt krytyczny. Nie zamierzałem jednakże zrobić użytku z broni. Przynajmniej dopóki Deris nie zadął w róg.
Jego potężny głos poniósł się po korytarzu, raniąc uszy. Mimo wysokiej temperatury panującej w więzieniu przeszły po mnie lodowate dreszcze.
Śmierć.
-Co ty do cholery robisz?!-wykrzyknąłem, unosząc dłoń z nożem do góry, składając się do rzutu. Głowa przewodnika stanowiła idealny cel. Jednak nie rzuciłem.
Usłyszałem kroki. Kroki osoby w ciężkich, podkutych butach. Dochodziły od korytarza, którym przed chwilą szli. Niemożliwym jednak było, by ta osoba nas śledziła. Usłyszelibyśmy ją.
Postąpiłem parę kroków w kierunku korytarza i przywarłem do ściany niedaleko jej wylotu. Było tu trochę ciemniej niż na środku pomieszczenia. Lewą ręką dobyłem drugiego noża. Jeszcze nie wiedziałem, dla kogo będzie on przeznaczony.
Aha, Land: zastosuj się do podpisu Aileen, bo mi Twoja KP wydaje się przygnębiająco szara.
Logicznie niedorzeczne szaleństwo!
Avatar użytkownika
Landaen
Łowca postów
 
Posty: 146
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:11
Pochwały: 1
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Falibor
    Windows 7 Firefox

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez MagnusArias » Pt, 13 maja 2011, 07:34

- Połączę się z menhirem, tak na wszelki wypadek - pomyślałem
Akt przyłączenia duszy do menhiru szedł na początku dobrze, bez żadnych usterek, lecz w ułamku sekundy z tego miedzianego pręta zaczęły wylatywać setki błyskawic, większych i mniejszych, z których większość po prostu musiała we mnie uderzyć. Gdy jedna z nich, jedna z większych trafiła mnie w nogę, upadłem jak trup, nic nie czując. Chwilo straciłem przytomność, ale po kilku chwilach przebudziłem się z wrzaskiem.
- Aaaaaaaa!
To był straszny ból przeszywający każdy kawałek mojego ciała. Czułem, że nie mogę się ruszyć, ale miałem jeszcze trochę siły żeby mówić. Z każdym, nawet najdrobniejszym ruchem, czy to ręki, czy to nogi odczuwałem cholernie silny ból, jakby mnie coś gryzło, przecinało, wypalało od środka, jakby ktoś wylał na mnie gorącą smołę.
- Znasz jakieś zaklęcie leczące? - Spytałem Landaena.
Oczekiwałem jego odpowiedzi. Chciałem im powiedzieć, że to nie jest jakaś prosta broń, jakiś kij do nawalania po łbie, ale magiczna różdżka, najprawdopodobniej broniąca tego menhira.
- I, cholera... - krzyknął Deris i dobył rogu. Zadął na nim. Dźwięk był tak głośny, że wydawałoby się, że ściany zaczęły się poruszać.Jednakże, chwilę później usłyszałem kroki czyjejś osoby. Raczej była to jedna osoba. Pomyślałem, że Deris przyzwał jakiegoś potwora, żeby nas zniszczył lub coś gorszego, lecz przypomniałem sobie, że na górze zostało jeszcze dwóch towarzyszy.
- Oho, to chyba których z tamtych dwóch, którzy zostali. Wojna się już pewnie zakończyła
Próbowałem wstać, ale nic nie czułem, jakbym nie miał rąk i nóg.
Avatar użytkownika
MagnusArias
Tańczący z warnami
 
Posty: 411
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: ETM
Pochwały: 5
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Thalon Van Leyen
    Windows XP Chrome

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez Ari » So, 11 cze 2011, 18:22

- To nie ja, do jasnej cholery, nie ja!
Faktycznie, Deris wydawał się być równie zdezorientowany, jak reszta. Albo tylko udawał - w końcu tylko on jeden mógł spodziewać się tego, co tu spotkają.
Rozejrzał się po korytarzach. Teraz kroki słychać było z dwóch stron, jednak te z "naprzeciwka", które pojawiły się nagle i znacznie później niż te z bocznego tunelu, równie nagle ucichły. Później słychać było odgłos plaśnięcia, a następnie uderzenie czyjegoś ciała o posadzkę. Jeden problem - na razie - z głowy.
Lecz wtedy Deris zerknął znów na boczny korytarz i chyba popełnił błąd. Źrenice jego jadowicie zielonych oczu powiększyły się oczy, a jego twarz była maską szoku przemieszanego ze strachem. Potrafił wyjąkać tylko ciche "o ja pierdolę..." i ślepo patrzeć w tunel.
Landaen, instynktownie, spojrzał za Derisem. To, co ujrzał, nie powinno istnieć. Ludzie, którzy idą korytarzem, powinni wydawać jakieś odgłosy. Powinni też mieć nogi, a nie unosić się tak delikatnie nad ziemią. O ile zauważył, normalni ludzie nie są przezroczyści. Świecące w ciemności karmazynowe oczy też z reguły przeznaczone były dziwakom. A ten człowiek spełniał wszystkie cechy nienormalności - o ile ta białoprzezroczysta człekopodobna masa była człowiekiem. Prawdę mówiąc, wyglądał bardziej na ducha. Efektu dopełniało tępe spojrzenie, a także spowodowane bliską obecnością nieumarłego motyle w brzuchu Landaena oraz dreszcz łażący po plecach niczym widmowy pająk z Doliny Nocnego Szeptu.
Miał przed sobą najprawdziwszego ducha.
Grunt to szczerość (wyrwane z kontekstu, ale co tam)...
Hju napisał(a):Ja tu modem nie jestem, Fen. Czasem tak bana strzele tylko...


"Przeze mnie droga w miasto utrapienia
Przeze mnie droga w wiekuiste męki
Przeze mnie droga w naród zatracenia (...)
Ty, który wchodzisz
Żegnaj się z nadzieją..."
Avatar użytkownika
Ari
Administrator
 
Posty: 1322
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: Z Brzuszka Mamusi
Pochwały: 4
Ostrzeżenia: 0/5
    Windows XP Firefox

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez Landaen » N, 12 cze 2011, 13:59

Zapewnienia Derisa niewiele mnie obchodziły. Wydawał się on szczerze zdezorientowany, a nie miałem czasu zastanawiać się, czy aby nie udaje. Sprawiły to kroki, dobiegające teraz z dwóch stron. Te, które pojawiły się później, raptownie ucichły, urywając się na odgłosie padającego ciała. Normalnie pewnie zastanowiłbym się kto uciszył te kroki, ale zobaczyłem coś zupełnie nienormalnego.
Korytarzem szedł człowiek. To podpowiedział mi w pierwszej chwili umysł, próbując stworzyć w miarę normalną informację. Informacja ta była błędna. Po pierwsze, nie szedł, ale lewitował. Po drugie, nie człowiek, ani nawet nie ktoś, tylko coś. Coś ten był przezroczyste i wyposażony w żarzące się złowieszczo oczy. Co naprawdę mnie zdenerwowało, nie wydawał żadnego dźwięku. Ludzie, którzy nie wydają żadnego dźwięku są niebezpieczni. Pewnym pocieszeniem było to, że to nie człowiek, lecz duch. Jako taki, chociaż budził u mnie coś w rodzaju irracjonalnego przestrachu, był niematerialny, więc ranić fizycznie nie mógł. Nie mógł zabijać. Pytanie tylko, czyim był duchem.
I wtedy coś mi zaświtało. Legendy lub opowieści o Bitwie o Kupców? Czyżby miał przed sobą zjawę z czasów tamtego wydarzenia? Czy to dlatego Deris o to pytał? Bo jeśli tak, to pewnie się spodziewał, że to nastąpi. Być może miało to jakiś związek z dźwiękiem rogu mojego pracodawcy. Niedobrze.
-Deris-powiedziałem cicho.-Jeśli to nie ty, to wykaż się i zatrzymaj jakoś tego ducha. Ja zorientuję się w źródle tamtych kroków.
Po tych słowach odwróciłem się i podszedłem w stronę korytarza, z którego odgłosy kroków dochodziły najwcześniej. U jego wylotu przystanąłem, obejrzałem się na Thalona.
-Nie mogę się teraz męczyć-powiedziałem doń. -Jeśli wrócę, spróbuję ci pomóc.
Następnie odwróciłem się i ostrożnie wstąpiłem w mrok korytarza.
Aha, Land: zastosuj się do podpisu Aileen, bo mi Twoja KP wydaje się przygnębiająco szara.
Logicznie niedorzeczne szaleństwo!
Avatar użytkownika
Landaen
Łowca postów
 
Posty: 146
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:11
Pochwały: 1
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Falibor
    Windows 7 Firefox

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez MagnusArias » Wt, 21 cze 2011, 12:50

Leże. Cholerny ból. Próbuję się podnieść, ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Spojrzałem się na kompanów, lecz oni stali jak wryci i patrzyli się w ten korytarz. Nie wiem o oni tam widzieli, wizję miałem rozmazaną, ale słuch jeszcze dobry. Co-nie-co jeszcze widziałem, ogólny zarys postaci, który - o dziwo - nie poruszał się jak człowiek, jakieś inne zwierze, ale leciał wprost na nas. Przetarłem oczy i zobaczyłem więcej. To był najprawdziwszy duch! Przezroczysta istota, która niestety dość szybko zbliża się do nas.
- Duch ?! - Wymamrotałem z wielkim trudem, patrząc na tą lewitującą istotę, ale współtowarzysze pewnie nic nie usłyszeli
Dziwne szepty z jednej strony, inne odgłosy z drugiej strony, lecz ten drugi trwał chwilę, został tak nagle przerwany. Czyżby Deris chciał nas tutaj zabić? Raczej nie. Było to widać po jego twarzy, nie tylko ja widziałem ducha. Przez głowę najpierw przeszła mi straszna myśl, że zaraz nastąpi nasz koniec. Chwilę potem kolejna, już mniej drastyczna. Skoro jest to duch, jest on czymś nienamacalnym, więc nic nie może nam fizycznie wyrządzić. Ale za to może psychicznie. I tego się najbardziej obawiałem.

Drugim problemem było to, czyim był duchem. Jakiegoś więźnia? Na pewno. Prędzej jakiegoś mag, który przed śmiercią zaczarował ten wkur*****cy pręt miedziany. Widocznie te błyskawice musiały obudzić ducha. Coraz bardziej mi się ta przygoda nie podoba, czemu ja się w ogóle na to zgodziłem.

- Elen, proszę o błogosławieństwo, bym mógł spokojnie kontynuować mą podróż - Pomodliłem się szybko i mam wielką nadzieję, że Elen mnie wysłucha.

Podczas rozmowy kwalifikacyjnej Deris pytał nas, czy kojarzymy legendę związaną z Bitwą Kupców. Czyżby to był duch któregoś z zabitych podczas bitwy? Poczekamy, zobaczymy. Tymczasem obydwaj poszli w głąb korytarza. Landaen coś do mnie mówił, lecz zrozumiałem tylko "Jeśli wrócę...". Poszli. Zniknęli w tym nieskończonym mroku. No to może chociaż spróbuję wstać. Prawa ręka to góry, zgiąć, podeprzeć się. Ach, co za ból. Dosłownie jakbym nie miał skóry lub zamiast niej miliony igieł na ciele. muszę to jakoś przeżyć, przyzwyczaję się. Teraz lewa ręką. Ból jeszcze gorszy. Ale skoro podpieram się już dwiema rękami, kontaktuje ze światem chociaż połowę informacji, to na pewno przeżyję.
Szkoda, że nie ma nikogo, kto mógłby mi pomóc wstać.
- Czekajcie na mnie! - próbowałem krzyknąć, lecz pewnie znowu nie usłyszeli.
Odwróciłem się w stronę korytarza gdzie był duch. Gdzie BYŁ, ale teraz go nie ma. Rozejrzałem się po innych korytarzach - pusto. pewnie duch poszedł za nimi. Mam nadzieję, że się podniosę. Aaa! Co za ból!! Ból na rękach i nogach jeszcze przeżyję, ale na klatce piersiowej i plecach to istna katorga. Huh, ale ważne że stoję i mogę równowagę utrzymać. Rozejrzałem się ponowie - ducha jak nie było tak nie ma.
- Zaraz, gdzie moja torba? - zacząłem nerwowo szukać mojej torby, żeby się napić. Stałem praktycznie na niej. przeszukuję ją w celu wody no i znalazłem. Łyk, dwa. Czuję się już lepiej niż w pozycji leżącej. Ochłodzę się trochę wodą. CHOLERA! Nie mogłem powstrzymać tego przeszywającego bólu, wiec ponownie upadłem. No ja pierdole. Tyle siły poszło na marne. poleżę jeszcze chwilę i wstaję. W tym samym momencie zauważyłem, że przygasa pochodnia, a ja nie mam skąd wziąć drugiej.

Wstaję. Teraz mi już poszło znacznie sprawniej niż poprzednio. Ból jest nadal, ale nie tak silny jak przedtem. Jak to się mówi, "co cię nie zabije to cię wzmocni". W jedną rękę wziąłem miecz, a w drugą pochodnie i powoli ruszyłem za Derisem i Landaenem.
Avatar użytkownika
MagnusArias
Tańczący z warnami
 
Posty: 411
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: ETM
Pochwały: 5
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Thalon Van Leyen
    Windows XP Chrome

Re: Wolumin II - (P)oszukiwania

Postprzez 1Magol » Cz, 1 gru 2011, 15:38

Paladyn wszedł do więzienia jak gdyby nigdy nic mówiąc byśmy poszli za nim.
-Nie chce z tobą iść ale lepsze to niż walka z tobą - powiedziałem szeptem i jakby od niechcenia poszedłem za wyznawcą światła w głąb mrocznego tunelu...

A wchodząc doń zastanawiałem się czy napewno dobrze postąpiłem wybierając ratowanie miasta, wtedy, na początku tej przygody...
Oświetlany przez pochodznie tunel wydawał się nas zamykać w sobie w tej swojej ciemności otaczajacą każdego, tak każdego z wyjątkiem paladyna.


Pochwały przyznane za posta: 2
Avatar użytkownika
1Magol
Odbębniacz postów
 
Posty: 54
Dołączył(a): N, 13 lut 2011, 22:10
Skąd: Łódź
Pochwały: 3
Ostrzeżenia: 0/5
Postać w RPG: Eddilard Wolfire
    Windows 7 Opera

Poprzednia strona

Powrót do Kosz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość